Rozwój technologii blockchain pozwala obecnie na korzystanie z narzędzia nazywanego inteligentnym kontraktem, czyli tzw. smart contract. Co to takiego? – W najprostszej definicji jest to ilość elementów, która musi zostać wykonana albo zbiór zasad, które muszą być spełnione, żeby transakcja doszła do skutku. I to jest też istotnym elementem ochrony sieci blockchain. Bo jej bezpieczeństwo to nie sama kryptografia. Cała idea opiera się na tym, że między stronami transakcji musi być podpisany smart contract. Zatem jest to definicja tego, co należy wykonać, żeby dana transakcja, czyli dana umowa mogła zostać podpisana i zatwierdzona przez obie strony – tłumaczy Grzegorz Gołda.

Co ważne, smart contracty w ramach sieci blockchain są dostępne i widoczne dla wszystkich uczestników. – I poprzez coś, co nazywamy konsensusem, one są też uzgodnione między wszystkimi. Czyli nie ma sytuacji, w której każdy sobie ustala własne zasady, ale wszyscy w ramach sieci zgadzają się na pewien zestaw logiki biznesowej w oparciu o smart contracty. Dzięki temu mamy pewność i wiedzę, które transakcje wejdą do rejestru, a które nie – mówi Marcin Sztanderski.

Gwarantem bezpieczeństwa w łańcuchu bloków jest najnowocześniejsze szyfrowanie. To dlatego, że blockchain bazuje na najbardziej zaawansowanych algorytmach kryptograficznych, jakie są aktualnie dostępne. – I z punktu widzenia aktualnej wiedzy one są nie do złamania w rozsądnym czasie. Teoretycznie, gdyby operacyjnie dostępny był komputer kwantowy, który potrafiłby na odpowiedniej ilości kubitów przetwarzać dane, to byłby w stanie złamać zabezpieczenia łańcucha bloków. Ale to oznaczałoby, że wszystkie algorytmy kryptograficzne, czy to do szyfrowania stron, plików, czy transakcji kartowych byłyby zagrożone. Natomiast na ten moment nie ma takiego ryzyka – zapewnia Marcin Sztanderski.